cesar millan

Jak to jest, że jedna osoba zyskała zarówno tyle przeciwników jak i zwolenników? Czy jego szkoła jest na pewno taka zła? Na czym właściwie bazuje Cesar Millan? Na czym polegają jego techniki? Mam nadzieję, że dzięki zebranym informacjom, filmikom i faktom w tym artykule, odpowiem na te i wszystkie frapujące Was pytania.

KIM JEST CESAR MILLAN?

Jedni określają go jako kynologa, behawiorystę, inni mówią o nim szarlatan i największe zło. On sam mówi o sobie, że jest zaklinaczem psów i tak też nazywa się jego program, a raczej show, emitowane niestety do dziś.

Trudno się dokopać w Internecie do początków jego kariery. Przyjeżdża do stanów jako nielegalny imigrant i już tutaj są niespójności. Jedne źródła podają, że w wieku 21 lat, a inne, że w wieku 13. Facet, który pomaga mu przejść przez granicę płaci za jego taksówkę, która zabiera Cesara w głąb kraju. Potem nagle żona willa Smitha płaci za jego lekcje angielskiego, bo Cesar jej powiedział, że chce występować w telewizji. I bah, Cesar ląduje na kanapie w programie Oprah i szkoli jej psa.
Są artykuły, gdzie możemy przeczytać, że wyprowadzał psy i o tym w wywiadach sam mówi, ale można też znaleźć informacje, że pracował w salonie fryzjerskim. We wszystkich wywiadach, które udało mi się obejrzeć, ten czas pomiędzy wjechaniem do USA, a znajomością z Jadą Pinkett Smith, Cesar opisuje bardzo pobieżnie. Może był to dla niego trudniejszy czas o którym nie chce mówić, nie wiem. Wciąż za to powtarza o swoim amerykańskim śnie, że w to wierzył, że dobre dusze, anioły mu pomogły i bla, bla, bla. Nie wiemy też jakie ma wykształcenie, jednak na pewno nie kynologiczne.

Żródło: Facebook, fot. Renate Amundsen

BŁĘDY CESARA MILLANA

To, co widzimy w telewizji jest wyciągniętym z kontekstu elementem, obudowanym w taką historię, która dobrze się sprzeda w telewizorze. Błędy każdy popełnia, każdy może się pomylić, ale on robi błędy podstawowe. Doprowadza do sytuacji, do których jako trener czy behawiorysta nie powinien w żadnym przypadku doprowadzić.

Przykładowo: pies rzucał się na przechodzących ludzi. Powiedzmy, że Cesar podjął się szkolenia, pies naprawiony, nie wyrywa, potrafi chodzić na luźnej smyczy, jest super. Po kilku tygodniach pies gryzie napotkaną osobę na spacerze. Nagle i bez ostrzeżenia. Czy mnie, jako osobę znającą się na psach to dziwi? Nie. To było do przewidzenia.

Co się mogło wydarzyć w tej hipotetycznej sytuacji? Mogło się okazać, że pies bał się przechodzących ludzi, przez smycz nie mógł uciec i jego zachowanie przybrało formę rzucania się, aby ludzi od siebie odsunąć. Pies wyrywał, człowiek się odsuwał bo się przestraszył – działało. Pies stosował tę technikę. I u takiego psa pojawia się Cesar, który swoimi metodami będzie go blokował na smyczy, szarpał przy próbach wyrywania lub używał tzw. alpha roll (czyli przyciskanie psa do ziemi).

Do czego takie metody doprowadzają? Do tego, że pies albo przestaje pokazywać, że się stresuje i w końcu atakuje bez ostrzeżenia lub popada w stan tzw. wyuczonej bezradności lub też depresji. Pies żyje, funkcjonuje, jednak jego stan psychiczny jest fatalny. Oglądałam tylko niektóre odcinki programu Zaklinacz psów i było to już bardzo dawno temu. Powyższa sytuacja jest wymyślona, jednak opisane metody były w tym programie bardzo często używane. Świetnie to widać w odcinkach, omawianych na Youtube przez Psi głos tutaj oraz tutaj. Polecam obejrzeć, takie pokazanie konkretnych momentów, potrafi rozjaśnić obraz tego, o czym tu piszę.

Jeśli szukacie więcej konkretów – tutaj przetłumaczona historia jednej z osób, które skorzystały z “pomocy” Cesara Millana.

Źródło: Youtube

ŚWIAT VS CESAR MILLAN

Czy wiedzieliście, że zanim National Geographic wyemitował program Dog Whisper, poprosili o ocenę i opinię Uniwerystet Weterynaryjny Purdue? I nie zgadniecie, co NG zrobiło sobie tą opinią.
Na zdjęciu poniżej możecie przeczytać fragment, a całość przeczytacie tutaj.

Andrew Luescher wypowiada się jasno i wyraźnie. Tłumaczy, na czym polegają techniki Cesara Millana i dlaczego są one złe. Wspomina, że Cesar Millan stosuje głównie tzw. zalewanie psa bodźcem i karę.

To, czym jest kara wiemy. To, jak potrafi zrujnować relacje z psem, mam nadzieję, że też wiecie. Jeśli nie, odsyłam Was do mojego artykułu o teorii dominacji.

Zalewanie bodźcem to nic innego jak wrzucenie psa w trudne dla niego warunki. Podejście na zasadzie musisz sobie z tym sam poradzić i koniec.

Wielu ekspertów, behawiorystów, weterynarzy i specjalistów cenionych w psim świecie, wypowiada się negatywnie o jego metodach. Tłumaczy, dokładnie pokazuje w których momentach popełnia on błędy, jak powinno się w danej sytuacji działać. Ale nie, bo w telewizji pokazali i to działa… To, że w telewizji można sobie mówić i pokazywać co się chce, a narracje budować tak, aby było super, to w dzisiejszych czasach powinniśmy doskonale już wiedzieć. Ale równie doskonale wiemy, że często ludzie dopiero jak zobaczą, to uwierzą. A Cesar Millan trwa przy swoim i w nosie ma świat nauki i aktualnych badań.

Cesar Millan
Część pisma wysłanego do National Geographic

KRZYWDA POZA KAMERĄ

Oglądając niektóre odcinki programu Cesara Millana, mogę się tylko domyślać, ile psów zostało poszkodowanych, a ilu ludziom po czasie otworzyły się oczy. Mało kto ma siły i motywację, aby postawić przed sądem kogoś tak sławnego i z takim zapleczem finansowym. Trudno jest też udowodnić tego typu winę, jednak znalazły się osoby, które podjęły to wyzwanie. Cesar Millan ma na koncie kilka pozwów i wyroków od osób, którym szkolił psy. Ten fakt też powinien dać wszystkim do myślenia.

Reasumując, program zrobiony pod publikę. Nie po to, żeby edukować – ma być intensywnie, groźnie z efektem “wow”, oglądalność ma się zgadzać. A to, czy problem psa zostanie rozwiązany, nieważne. Ważne, aby ludzie widzieli, że pies przestaje się zachowywać “źle”, robili wielkie oczy i oglądali dalej.

MOJA OPINIA

Dla mnie Cesar Millan jest trochę takim Wojciechem Cejrowskim w świecie psów (mam na chacie pana doktora, antropologa, dawnego akademika, który zaraził mnie swoją perspektywą w kwestii W.C.). Coś wie, gdzieś był, coś widział, czegoś doświadczył i o tym wszystkim opowiada, ale gada głupoty, bo nie przysiadł nigdy, aby zgłębić wiedzę w temacie o którym chce głośno mówić (potwierdzone info z moim domowym antropologiem).

Czy doświadczenie jest ważne? Ależ oczywiście! Jednak bez podstawowej wiedzy o tym, jak działa psi organizm czy psia psychika, można narobić sporo krzywdy. Wyobrażacie sobie lekarza, psychologa na przykład, który naczytał się książek i leczy ludzi z miłości do drugiego człowieka? Bo chce pomagać i leczyć i on poczytał i rozmawiał z ludźmi i ich zna i wie jak z nimi rozmawiać, żeby było lepiej? Poszlibyście do takiego specjalisty?

Druga sprawa, że w psim świecie często ludzie nie czytają, do kogo tak naprawdę idą z psem. Jakie ta osoba ma wykształcenie, gdzie i przede wszystkim u kogo się uczyła, na kim się wzoruje, jakich metod używa. Tylko całkiem fajnie się ją/jego ogląda na Tik-Toku i spoko. Przecież nie bije tam żadnego psa. Eh, nie będę się tu rozpisywać, temat podejmę w innym wpisie.

Wracając do Cesara – on naprawia problemy ludzi, nie psów. I właściwie nie naprawia, ale doprowadza do sytuacji, gdzie ludziom wydaje się, że problem został rozwiązany. I to jest najbardziej krzywdzące w tym wszystkim. Ludzie widzą to, co telewizja chce, żeby widzieli. Nie zastanawiają się, nie podważają, bo przecież facet jest w telewizji, heloł! Przecież nie wzięliby kogoś nieodpowiedzialnego do programu, prawda?

… Także tego.

BRAKI W PODSTAWACH

I na koniec, jak dla mnie wisienka w tym wszystkim: o czym “zapomina” (hehe) Cesar Millan? O tym, że dużo problemów behawioralnych wynika z problemów zdrowotnych psa. Z tych odcinków, które oglądałam, nie pamiętam aby w którymkolwiek wspomniał: “hej, a w sumie to zbadaliście psa, skoro on nagle zaczął atakować ludzi?”. I teraz taki pies jest (często dosłownie) przyciśnięty do ziemi, aby zachowywał się “porządnie” a choroba postępuje. I czy według Was fakt, że widoczne dla nas zachowanie zostało zmienione rozwiązało u psa problem z którym się zmaga? Nie, rozwiązało to problem ludzi, którzy mogą sobie z nim wyjść na spokojny spacer. Super, Cesar Millan tak bardzo potrafi w psy.

One response

  1. Niestety to jest powszechny problem w różnych dziedzinach że wiarygodność mierzy się poziomem fejmu danej osoby albo pojedynczymi spektakularnymi efektami, a nie sprawdza się czy pracuje ona wg praktyki opartej na dowodach czy w ogóle podchodzi krytycznie do swojej pracy, czy “umie w risercz.”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.